Dopasowanie zbliżone w Google AdWords – Broad match

Styczeń 11th, 2010 admin Brak komentarzy

Zakładam, że wszyscy wiedzą z jakimi typami dopasowań mamy do czynienia w Google AdWords. Jeżeli ktoś nie wie odsyłam do pomocy AdWords – http://adwords.google.com/support/aw/bin/answer.py?hl=pl&answer=6100.

A teraz do rzeczy. Dopasowanie zbliżone to wynalazek pozwalający nam na radzenie sobie z problemami takimi jak:

  • coraz dłuższe frazy wyszukiwane przez użytkowników
  • całkowicie nowe zapytania (według Google każdego dnia 25% zapytań jest zupełnie nowych)

Tak więc rycerz na białym koniu w ślniącej zbroi nazywa się dopasowanie zbliżone. Dzięki niemu to Google zadecyduje czy nasza reklama pasuje do wyszukiwanej frazy. I to wszystko na autopilocie! Czyli np. wpisujemy tylko 2 słowa a Google dopasuje je do tysięcy innych wyszukań. Wspaniałe? Nie do końca.

Problem nie tkwi w pomyśle – ten jest na prawdę dobry. System po prostu nie działa poprawnie, często zgaduje i potrafi powiązać naszą „frazę” z wręcz kosmicznymi zapytaniami użytkowników. Np. fraza „transport na lotnisko gdańsk” potrafi zaowocować zbliżonym dopasowaniem do wyszukiwanej frazy „wizzair gdańsk”. Lub też reklama dla frazy „domy gdańsk” pojawi się również dla wyszukania „domy publiczne w Gdańsku” – MAGIA.

No ale skoro już ustaliliśmy, że są pewne problemy nie do przeskoczenia bez dopasowania zbliżonego należy nad tą funkcją jakoś zapanować. Do tego mogą nam posłużyć trzy rzeczy:

  • raport skuteczności wyszukiwanego hasła „Google AdWords”
  • filtry Google Analytics
  • i na koniec lista wykluczających słów kluczowych

Raport skuteczności wyszukiwanego hasła „Google AdWords”

Standardowy raport dostępny w AdWords. Podstawowe narzędzie walki ze świniami podrzucanymi przez Google.

Raport skuteczności wyszukiwanego hasła

Skuteczność wyszukiwanego hasła - Raport

Po stworzeniu raportu ukaże się nam zestawienie pokazujące kampanię, grupę reklam oraz wyszukiwane hasło które spowodowało wyświetlenie reklamy. W tym miejscu każdy się zdziwi…

Filtry Google Analytics

Teraz już wiemy co ukrywa przed nami AdWords. Niektóre słowa od razu wiemy, że powinny wylądować w punkcie 3 (czyli liście wykluczających słów kluczowych). No ale co z tymi trafnymi, zbliżonymi do naszych intencji? Otóż w tym przypadku potrzebujemy większej ilości danych, które może nam dostarczyć Google Analytics (za lekką namową w postaci kilku filtrów).

Po małej modyfikacji zobaczymy dokładne statystyki dla wszystkich słów z dopasowania zbliżonego! A wtedy już jest z górki … wyrzucamy te o wysokim wskaźniku odrzuceń, małym przełożeniu na konwersje itp.

Przed dodaniem filtrów należy stworzyć dodatkowy profil w Google Analytics do którego przyporządkujemy filtry. Ro

Filtry do dodania wyglądają następująco:

Wejścia tylko ze źródła Google

Filtr pozostawia tylko ruch płatny

Przechwycenie prawdziwego słowa kluczowego

Ostatni filtr

Ważna jest kolejność zastosowania filtrów. Kiedy je przypisujecie do profilu ustawcie je w takiej kolejności w jakiej zamieściłem zrzuty ekranu.

Teraz w profilu będą już widoczne prawdziwe słowa kluczowe wyszukiwane przez użytkowników!

Lista wykluczających słów kluczowych

Na sam koniec kilka słów na temat listy wykluczających słów. Bez niej dopasowanie zbliżone nie ma racji bytu – analizując raporty z AdWords oraz statystyki z Google Analytics musimy się skupić na jej odpowiednim rozwinięciu. Jest to nie kończąca się praca każdej osoby zarządzającej kampaniami CPC …

Categories: adwords Tags:

Podstawy optymalizacji stawek Google AdWords

Grudzień 29th, 2009 admin 2 comments

Dzisiaj kilka słów na temat optymalizacji stawek linków sponsorowanych Google (czyli w skrócie systemu AdWords).

Reklamujemy się aby uzyskać konwersję (czyli pewne „działanie” osoby trafiającej na naszą stronę). Konwersją dla nas może być wypełnienie ankiety kontaktowej, zakup produktu itp. W obu przypadkach konwersja posiada pewną wartość. Np. wiedząc, że wypełnienie 1 ankiety daje nam zysk w wysokości 1,50 zł. (przyjąłem, że na 10 wypełnionych ankiet 1 przeradza się w sprzedaż dającą nam zysk 15 zł.) uzyskaliśmy wartość maksymalnej stawki za kliknięcie, którą możemy zastosować w AdWords. Konwersja wynosi więc 10% dla zysku 15 zł, czyli 10%*15 zł = 1.50 zł (MaxCPC).

Jeżeli dla danego słowa kluczowego wyznaczymy stawkę 1,50 zł. możemy się spodziewać co najmniej osiągnięcia 0 zwrotu z inwestycji reklamowej. W praktyce jednak nigdy nie płacimy maksymalnej stawki za kliknięcie w systemie AdWords, więc można założyć pewien zysk z takiej maksymalnej stawki. Google radzi dodatkowo zwiększyć maksymalną stawkę, gdyż nie wszyscy odwiedzający od razu dokonują konwersji.

Dalsza optymalizacja – użycie symulatora stawek

Symulator stawek to pewna nowość w AdWords (dostępny jest dopiero od pewnego czasu). Można go znaleźć przy danym słowie kluczowym w AdWords (nie jest dostępny dla wszystkich słów kluczowych a jedynie dla nieco popularniejszych fraz).

Symulator stawek

Symulator stawek

Co daje nam to narzędzie? Po kliknięciu zobaczymy coś takiego:

Symulator stawek

Symulator stawek

Przykład ten pokazuje, że zwiększenie MaxCPC z 1,50zł. do stawki 9,46zł. dałoby 4 dodatkowe kliknięcia. Aby zanalizować te dane musimy obliczyć tzw. ICC (Incremental Cost per Click). Jest to dodatkowy koszt jaki poniesiemy za każde kolejne kliknięcie po zwiększeniu stawki.

Dla naszego przykładu ICC obliczamy następująco:

Szacunkowa liczba kliknięć po zwiększeniu stawki (45) minus aktualna liczba kliknięc (41) = 4 dodatkowe kliknięcia.

Szacunkowy koszt za kliknięcia przy nowej stawce (48,70) minus aktualny koszt (13,60) = 35,1 zł.

ICC wynosi więc:

Czyli za każde dodatkowe kliknięcie zapłacimy 8,77 zł.

Teraz przywołujemy nasze wcześniejsze założenia. Współczynnik konwersji (czyli wypełnienia ankiety) wynosi 10%. Nasz zysk przy stawce 1,50 zł. i 41 kliknięciach to:

41 * 10% * 15 = 61,50 zł

Od tego odejmujemy koszty reklamy 13,60 zł. i kończymy z zyskiem 47 zł. 90 groszy.

Teraz obliczmy zysk przy wyższej stawce:

45 * 10% * 15 = 67,5 zł.

67,5 zł – 48,70 zł. = 18 zł 80 groszy

Wniosek jest prosty – w naszym wypadku nie opłaca się wydać więcej! (stracimy 29 zł. !)

Warto jednak sprawdzić jeszcze jedną rzecz – zmniejszenie stawki. Co się wtedy stanie?

34 * 10% * 15 = 51 zł.

Przy naszych założeniach (współczynnik konwersji 10%, zysk z konwersji 1,5 zł) najlepszym rozwiązaniem jest zmniejszenie stawki za kliknięcie do 0,37 groszy co da nam zysk 3 zł.

To by było na tyle z podstawowej optymalizacji kampanii. Jeżeli macie jakieś przemyślenia (lub gdzieś po drodze w obliczeniach popełniłem błąd) dajcie znać w komentarzach.

Categories: adwords Tags:

Piractwo – popieram!

Grudzień 21st, 2009 admin Brak komentarzy

Nadszedł czas świąt, sklepy zapakowane są najnowszymi grami, albumami, filmami i innymi mediami które można kopiować i udostępniać za darmo. Ba – często te produkty można ściągnąć dużo wcześniej i obejrzeć na długo przed osobami czekającymi na polskie premiery. Po co czekać, stać w kolejkach, płacić ogromne sumy za coś co powinno być tańsze?

Co z tym faktem próbuje zrobić przemysł filmowy, fonograficzny i „gier”? Niestety obrali najłatwiejszą i zarazem najgorszą drogę jaką mogli – atakują losowo wybrane osoby na końcu łańcucha. Przypomina mi to metody stosowane przez NKWD podczas II wojny światowej, ale to moje subiektywne odczucie.

W tym tekście chciałbym podzielić się moją receptą na piractwo okradające wszystkich biednych wykonawców, reżyserów i co najważniejsze – pośredników w postaci wydawców, sklepów, agentów itp. Świat się zmienił i nie ma możliwości cofnąć się w czasie – trzeba znajdować nowe sposoby zarabiania na produktach w nowych realiach, pozwalających na posiadanie wszystkiego szybko i za darmo. Dlaczego mam wydawać swoje pieniądze akurat na Twój produkt? Żeby było śmieszniej nagrodą za zakup oryginału coraz częściej są produkty w pewien sposób upośledzone, płyty uniemożliwiające ich zgranie, gry wymuszające na ludziach instalację kilku innych programów tylko aby ją uruchomić itp. Jeżeli już decyduję się na zakup oryginału to mam być z tego powodu w gorszej sytuacji od osoby kopiującej ten sam produkt z internetu?

Wracając do tematu – chciałbym przedstawić kilka pomysłów na alternatywne źródła uzyskania przychodu przez coraz biedniejszych producentów, wykonawców, aktorów itp. Pomysły podzielę na 3 największe branże. Zaczynamy!

Branża muzyczna

Muzycy najwcześniej zapoznali się z ciągle rosnącymi możliwościami internetu. Pamiętacie jeszcze Napstera? Właśnie w ten sposób ściągnąłem swoje pierwsze piosenki z internetu! Coraz szybsze łącza, rosnąca pojemność dysków twardych i kompresja mp3 pozwoliły na posiadanie pierwszych dużych zbiorów muzycznych i ich udostępnianie. Oczywiście znane są procesy Metallica vs. Napster (swoją drogą bardzo kuriozalny – Metallica została wykorzystana przez przemysł muzyczny jako symbol walki de facto ze swoimi fanami), Dr Dre vs. Napster i sprawa Madonny próbującej dogadać się z Napsterem. Niestety Madonnie nie wyszło – obraziła się trochę na firmę w 2000 roku kiedy jej singiel „Music” wyciekł do sieci przed premierą.

Napster

Teraz kilka porad dla branży muzycznej:

1. sprzedaż płyt nigdy nie będzie taka sama – właściwie będzie maleć (dalej znajdą się porady mogące to trochę zmienić). Nie ważne jak fan danej kapeli zdobędzie muzykę – jeżeli się z nią utożsamia albo płyta mu się podoba to

  • i tak kupi płytę jak tylko będzie mieć okazję żeby wesprzeć swój ulubiony zespół
  • kupi koszulki i inne gadżety (pokaże, że się utożsamia robiąc dodatkowo darmową reklamę dla zespołu)
  • i najważniejsze … pójdzie na koncert! To moim zdaniem powinno być główne źródło utrzymania zespołów

2. dodatkowe materiały/gadżety dla kupujących oryginał:

  • filmy z nagrań w studio
  • bilet na koncert
  • plakat i inne dodatki
  • dostęp do dodatkowych, pokazujących się na stronie materiałów poświęconych artyście/grupie (login i hasło w opakowaniu płyty)

3. oficjalne udostępnienie albumu w sieci za darmo (z możliwością zapłaty za muzykę dowolnej kwoty). Radiohead spróbowało i chyba źle na tym nie wyszli.

Pomysły może nie są niczym odkrywczym – wymagają jednak zmiany mentalności co jest najtrudniejsze … Skończyły się czasy pt. artysta->płyta->$$$

Branża gier

Tutaj pojawiają się już pewne schody. Branża gier przoduje w uprzykrzaniu życia osobom kupującym oryginały. Mogę przytoczyć chociażby przykład GTA IV – gry z wieloma problemami technicznymi i bodajże kilkoma dodatkami wymaganymi do instalacji przed rozpoczęciem gry. Nawet nie można było zarejestrować się jako użytkownik z Polski bo multiplayer nie działał…

Przejdźmy do konkretów – co można robić?

  • multiplayer dostępny na kod i login z pudełka (co już wprowadzono). Problem mają gry dedykowane do trybu single …
  • dodatki, dodatki, dodatki. Może nowy level udostępniany co miesiąc? Może zniżka na kolejną część gry? Może plakaty, dobrze wydane podręczniki do gry itp.?
  • obniżyć ceny – 150 złotych za tytuł? Wiele firm po prostu przesadza. Pierwszy COD:Modern Warfare kupiłem w oryginale tylko dlatego, że kosztował bodajże 69zł. w Media Markt. Cena ma znaczenie.

Ogólnie sprawa piractwa gier w ogóle nie powinna istnieć przy tytułach multiplayerowych. Kombinować muszą wydawcy tytułów single player.

Branża filmowa

Jeszcze cięższy temat od branży gier. Pomijam fakt, że np. 1 sezon Dr. Hous`a kosztuje 100 zł, film który był w kinach kilka miesięcy temu uchodzi za premierę dvd i kosztuje minimum 50zł…  Co można zrobić? W przypadku seriali – udostępnić za darmo… Powoli wszyscy do tego dochodzą. Jest serwis hulu.com (niestety niedostępny z Polski…to kolejna rzecz do poprawy), southparkstudios.com czy nasze rodzime tvp.pl udostępniające coraz więcej produkcji.

Jak można na tym zarabiać? Po pierwsze – dostajemy coś za darmo i na dodatek w trybie na żądanie. Te 2-3 reklamy które pokażą w niczym nie przeszkadzają a nawet lepiej zapadną nam w pamięć bo 1) jest ich mniej, 2) czujemy potrzebę odwdzięczenia się za darmowy dostęp do serialu.

Ciekawym pomysłem jest udostępnianie w internecie za opłatą przyszłych odcinków seriali przed ich oficjalną premierą w telewizji (zawsze znajdzie się grupka napaleńców gotowych zapłacić dodatkowo żeby dowiedzieć się, czy Brendon w końcu będzie z Jessiką – ci sami napaleńcy później i tak kupią zestaw DVD za kilkaset złotych żeby głównie na niego patrzeć).

House

Filmy? Kina zarobią swoje pod warunkiem, że premiery będą na całym świecie w jednym czasie (co za idiotyzm, że pewne premiery są u nas z kilku miesięcznym opóźnieniem?). Co do płyt DVD/Blu-Ray to niestety przyszłość nie wygląda zachęcająco. Na razie głównym źródłem filmów z internetu są pliki ważące +- 700 MB lub 2×700 MB. Łącza są za wolne na ściąganie filmów Blu-ray (w najlepszej jakości mogących zajmować ponad 9 GB). Ta sytuacja zmieni się wraz z rosnącymi prędkościami łączy stałych… Pozostaje próba dawania „więcej”, piękne wydania z fizycznymi dodatkami. Tylko taką opcję widzę.

To by było na tyle. Jeżeli macie jakieś spostrzeżenia/pomysły zachęcam do komentowania.

Categories: inne Tags:

Podstawowe błędy stron docelowych reklamy

Grudzień 15th, 2009 admin Brak komentarzy

Strony docelowe na które wskazują nasze reklamy lub wysiłki SEO często posiadają wiele możliwości poprawy. Dotyczyła tego jedna z prezentacji przeprowadzonych przez Tima Ash`a zatytułowana „7 deadly sins of landing page design”. Poniżej streszczę Wam najciekawsze moim zdaniem części tej prezentacji.

Najtrudniej jest spojrzeć obiektywnie na swoje aktualne strony … można jednak zawsze spróbować. Poniższe „grzechy” pokazują pewne obszary na potencjalne ulepszenia. Według pewnych badań osoby wchodzące na stronę decydują o tym czy na niej pozostać w ciągu 2-3 sekund (a inne osądy mogą trwać jeszcze krócej).

Grzech 1 – niejasne wezwanie do akcji

Każda strona ma swój cel … oczekujemy pewnego zachowania od osoby jej odwiedzającej. Nieważne czy jest to ściągnięcie pliku, wypełnienie formularza lub zamówienie towaru. Najważniejsze żeby działanie jakiego oczekujemy było wykonywane jak najczęściej. Błędy niejasnego wezwania do akcji wynikają głównie z faktu przeładowania strony – chcemy aby spełniała zbyt wiele ról.

Za dużo wezwań do działania

Za dużo wezwań do działania

Jeżeli po wejściu na stronę nie jest od razu jasna odpowiedź na pytanie „co mogę tu zrobić?”  to masz problem …

Jak to naprawić?:

  • wezwanie do działania powinno być w widocznym miejscu i przyciągać wzrok (możesz użyć np. feng-gui aby zobaczyć co przyciąga wzrok na Twojej stronie)
  • wezwanie do działania powinno być nad „zgięciem” strony (czyli powinno być widoczne bez konieczności przewijania strony)
  • jeżeli na stronie muszą znajdować się inne wezwania do działania powinniśmy ich nie eksponować za mocno

Grzech 2 – zbyt duży wybór

To akurat proste i w miarę oczywiste (ale nie dla wszystkich…).  Poniższy przykład strony prezentującej noclegi w Zakopanem idealnie to oddaje. Nie wiemy na czym się skupić, gdzie kliknąć, co zrobić. Który link pomoże nam osiągnąć cel?

Zbyt duża wyborów

Zbyt duża wyborów

Jak sobie poradzić z tym problemem?

  • nie prezentuj dużej ilości szczegółów zbyt wcześnie
  • grupuj wyboru w logiczne kategorie
  • używaj wizualnych skrótów żeby zmniejszyć konieczność czytania

Grzech 3 – pytanie o zbyt dużą liczbę informacji

Zadajcie sobie proste pytanie – czy wymagane w formularzu informacje są konieczne? Czy są one bardziej dla Was niż dla użytkownika? Jeżeli tak to czas na jego uproszczenie (tutaj mała uwaga – nadmierne uproszczenie może wpłynąć na jakość wypełnianych formularzy – trzeba znaleźć w każdym przypadku odpowiedni poziom „utrudnień”).

Pewne formularze potrafią być po prostu przytłaczające. Poniżej przykład takiej perełki znaleziony na naszym, polskim podwórku.

Przeładowany formularz

Przeładowany formularz

Co można zrobić z tym problemem?

  • pytaj tylko o absolutnie niezbędne informacje
  • dodatkowe informacje zbieraj później (poprzez kontakt mailowy, telefoniczny itp.)

Grzech 4 – zbyt dużo tekstu

Ludzie w internecie zachowują się w większości jakby gonił ich syberyjski tygrys – wszystko robią szybko, spieszą się, skanują jedynie tekst w poszukiwaniu informacji.

Niestety to może być pewnym szokiem, ale większości rzeczy na stronie i tak nikt nie czyta.  Postaraj się przekazać swój komunikat jak najszybciej i z użyciem jak najmniejszej liczby słów.

Co jeszcze można zrobić?

  • używaj logicznych i przejrzystych tytułów
  • najważniejsze rzeczy umieść na początku
  • używaj list zamiast długich paragrafów
  • skróć teksty!

Grzech 5 – niedotrzymywanie słowa

Ten grzech najczęściej jest związany z kampaniami AdWords – tworzymy stronę o stołach, reklama wyświetla się na słowo „krzesło” (dzięki Google za szerokie dopasowanie) i mamy zupełnie odłączoną od siebie stronę i reklamę.

Podobne problemy mogą nastąpić również przy tej samej treści. W mailu podajemy pewne informacje, których już nie znajdziemy na stronie docelowej itp. Ważne jest aby reklamy, maile, opisy tytułów strony w wyszukiwarce były spójne z tym co znajdziemy po tym jak w nie klikniemy.

Co zrobić?

  • powtarzaj teksty z reklamy/maila/wyszukiwarki na stronie docelowej

Grzech 6 – graficzne rozpraszacze uwagi

Zbyt duża ilość elementów graficznych na stronie w rezultacie może spowodować oczopląs. Skorzystaj z narzędzia feng-gui aby zobaczyć czy zbyt duża liczba elementów nie walczy o uwagę użytkownika. Przejrzystość jest bardzo istotna!

Powyższy problem można zidentyfikować poprzez sprawdzenie:

  • czy masz grafiki na stronie nie związane z firmą/produktem?
  • czy menu i treść strony są od siebie wizualnie oddzielone?

Za przykład takiego przeładowania niech posłuży grafika związana z noclegami w Zakopanem znajdująca się  trochę wyżej…

Co można zrobić z tym problemem?

  • nie konkuruj z wezwaniami do działania
  • usuń kolorowe elementy graficzne/animacje
  • ogólnie spraw żeby storna stała się trochę bardziej nudna

Grzech 7 – brak zaufania i wiarygodności

Tego typem znakiem może być przynależność do jakiejś organizacji, zgodność ze standardami bezpieczeństwa, opisy zadowolonych klientów itp. Pokazuj je w widocznym miejscu.

Jeżeli masz znanych i łatwo rozpoznawalnych klientów pochwal się ich logami!

No i to by było na tyle z 1,5 godzinnej prezentacji. Dla chcących obejrzeć ją w całości dostępna jest pod adresem http://www.youtube.com/watch?v=erdEZvOq6wo.

Categories: optymalizacja Tags:

Jungledisk – sposób na bezpieczne przechowywanie danych online

Grudzień 4th, 2009 admin Brak komentarzy

Dzisiaj trochę z innej beczki – program którego używam i który gorąco wszystkim polecam. Rozwiązuje on kilka problemów:

  • współdzielenia danych między kilkoma posiadanymi komputerami
  • bezpieczeństwa danych (kopie zapasowe)
  • współdzielenia danych między ludźmi w firmie

Osobiście używam go we wszystkich wymienionych zastosowaniach. Teraz kilka słów o tym jak program działa.

Miejsce przechowywania danych

Program przechowuje wszystkie dane na serwerach Amazon wykorzystując do tego udostępnianą przez tą firmę usługę S3 (simple storage service). Ostatnio można skorzystać również z przestrzeni udostępnianej przez firmę Rakspace. Dostęp do tej przestrzeni odbywa się poprzez program Jungledisk. Pod systemem Windows wygląda to jako dodatkowy dysk sieciowy (ale taki o nieograniczonej pojemności…). Należy pamiętać, że Amazon nie odpowiada za ewentualną utratę danych (czego prawdopodobieństwo i tak jest niewielkie).

Użytkownanie

Jak już wspomniałem nasza przestrzeń dyskowa jest dostępna w formie dysku sieciowego (jest również opcja dostępu poprzez przeglądarkę WWW w przypadku kiedy potrzebujemy plików i korzystamy z cudzego komputera).

Jungledisk dostęp przez przeglądarkę WWW

Jungledisk dostęp przez przeglądarkę WWW

Bezpieczeństwo

Do tego twórca programu podszedł bardzo poważnie. Program domyślnie łączy się z dyskiem używając szyfrowania SSL. Dodatkowo istnieje możliwość zaszyfrowania wirtualnego dysku (szyfrowanie AES-256) dla podniesienia i tak wysokiego poziomu bezpieczeństwa. Dostęp poprzez interfejs przeglądarki WWW również odbywa się z wykorzystaniem SSL.

Współdzielenie danych w firmie

Jungledisk sprawdza się również w firmie. Edycja „workgroup” pozawala na udostępnianie jednego dysku wielu użytkownikom (jednocześnie pozwalając im na posiadanie własnego, prywatnego dysku). Poprzez jungledisk można więc współdzielić pliki i tworzyć kopie zapasowe indywidualnych pracowników na prywatnych dyskach.

Koszty

Niestety program nie jest darmowy. Wersja desktop kosztuje 3$ miesięcznie – za to dostajemy możliwość przechowywania 5 GB danych na dysku online. Za większą ilość płaci się odpowiednio więcej (zazwyczaj jakies 0,15$ za 1 GB). Dodatkowo płacimy za pobieranie i wysyłanie danych w przypadku wyboru Amazon jako firmy przechowującej dane (0,10$ za 1 ściągnięty GB, 0,17$ za 1 wysłany GB). Jeżeli wybierzemy Rackspace jako firmę przechowującą dostęp do danych jest darmowy.

Dodatkowe funkcje

Program sam w sobie zawiera program do wykonywania backupów, obsługuje przesyłanie plików w „tle” oraz wznawianie przesyłania dużych plików. Oczywiście różnych opcji jest multum – ja jednak wykorzystuję jedynie dysk sieciowy do ręcznego przerzucania interesujących mnie plików.

Categories: narzedzia Tags: